Bloog Wirtualna Polska
Są 937 744 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

___

piątek, 13 marca 2009 23:47
Informacja dla czytelników, którzy mimo zamknięcia tego rozdziału mojego wirtualnego życia dalej mnie odwiedzają: mam się, mam się... :) O!

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4340927,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

___

piątek, 12 grudnia 2008 22:42
Dziś...

Minęło 678 dni od kiedy pojawiły się tutaj pierwsze wystukane litery, słowa, zdania.
Od tego momentu, kilka, może kilkanaście osób 6664  odwiedziło ŚwiatPhoeba.
154 wpisy zostały skomentowane ogółem 295 razy .
4 ludzkie istoty postanowiły wpisać się do księgi gości.
Jedna, Ti przesłała elektroniczny list na phoebową skrzynkę.

Nie mówię do widzenia, mówię może do zobaczenia gdzieś w wirtualnym świecie...

Tyle wystarczy. Nie ma potrzeby pisać tu nic więcej.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3982732,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

___

piątek, 12 grudnia 2008 0:24
Kiedy... ?

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3980328,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

___

czwartek, 04 grudnia 2008 1:40
"- A Ty jesteś geniuszem ?
- Nie.
- Tak myślałem"
Krystyna Janda Moje rozmowy z dziećmi


Zastanawiam się nad jednym. To znaczy zastanawiam się nad wieloma rzeczami, ale właśnie teraz zastanawiam się szczególnie nad jedną. A mianowicie, nad tym czy to zawsze już tak będzie. Czy ja zawsze wszystko albo będę musiał robić z opóźnieniem, albo na ostatnią chwilę. Tak i jest tym razem. Sprawa tyczy się moje pracy magisterskiej. Już jakiś miesiąc temu miałem oddać jej wstępny temat oraz przedstawić chociaż kilka pozycji literatury. I co ? Za jakieś trzynaście godzin zaczynają się zajęcia, a ja jestem w lesie. Podobnie jak byłem przed trzema tygodniami, dwoma oraz tygodniem. Świetnie! Nie ma jednak opcji. Zmobilizuje się i dziś w końcu to spłodzę, nawet jeśli nie miałbym spać. To tyle jeśli chodzi o moje studiowanie. O rozczarowaniu, dołku naukowym, Bronku Wildsteinie, dr Marku M., a tym bardziej dr Barbarze O. dziś już pisał nie będę. 

W ostatnim czasie mam pewne problemy ze snem. Jakoś niespokojnie śpię. Wiercę się, przewracam z boku na bok, a do tego jeszcze jakieś koszmary mi się śnią. Ostatnio na przykład mój kuzyn, który... w wypadku zginął. Świetnie! Uwielbiam takie sny! Zazwyczaj nie korzystam, ale tym razem postanowiłem sprawdzić co to może oznaczać według sennika. I co się dowiedziałem ? Dowiedziałem się, że pojawią się u mnie zwiększone potrzeby finansowe. Świetnie po raz drugi ? Ośmielę się napisać, że jeśli ten sen właśnie ma oznaczać to w moich snach musiałaby zostać uśmiercona cała moja rodzina. Ech... Zobaczymy. O spokojnym śnie i problemami z nimi miało być. Mam więc z nim problem. I wczoraj, kiedy to już słodko sobie spałem i w mojej świadomości rodziła się myśl, że to będzie noc, którą prześpię bez problemów i nareszcie wyśpię się, zadzwonił telefon. Rewelacyjnie po raz pierwszy! Nie wiem, czy ja kiedykolwiek nauczę się wyłączać telefon, bo to nie pierwsze już sytuacja kiedy mnie on budzi. Najczęściej jednak jest to gdzieś około godziny ósmej rano, kiedy to na pytanie - Czy ja cię obudziłam ? z uśmiechem na twarzy odpowiadam - Oczywiście, że nie! Rewelacyjnie po raz drugi! Szczęście, że dzwoniła to Red Bullka. Ona to nawet może mnie budzić  o szóstej rano, bo niewiele jest osób, które pompują w człowieka tyle pozytywnej energii i niewiele jest osób, które tak słodko narzekają. Tak wiec wysłuchałem kolejną opowieść o Żydach, umówiliśmy się też na bibę w Cieszynie i na przyszłoroczny wyjazd do Lublina (coby urozmaicić i podkolorować nasz żywot), "ponarzekaliśmy" na Tecktonika (nie wiedzieć czemu temat Tecktonika obowiązkowo się musi pojawić) i z uśmiechami na mordkach się rozłączyliśmy. Jako że ochota na sen już mi przeszła, poprzeciągałem się, łyk zielonej zrobiłem i do Tosi zasiadłem, coby sprawdzić, czy przypadkiem jakaś Anielica do mnie nie napisała. Nie napisała. Napisał natomiast Tecktonik. Lafirynd nareszcie się odezwał. Aż się zdziwiłem. Tectonik to jest typ olewacza, a ja (nie tylko ja) nie cierpię takich osobników. Kilkakrotnie wychodziłem już z różnorakimi propozycjami, ale były one całkowicie bojkotowane przez T. Tak wiec powiedziałem sobie: dość! Jak nie, to nie. Chłopak jednak zrozumiał swój błąd (szczerze wątpię, że sam z siebie, a raczej po interwencji Red) i kliknął do mnie kilka zdań na początek. Fajnie, że się odezwał. Fajnie, że wczoraj, bo wczoraj wieczorem fajnie nie było. Pogadaliśmy  kilkadziesiąt minut. Głównie o pierdołach, ale i o pierdołach trzeba umieć gadać. Tak sobie gadaliśmy i gadaliśmy, że aż ochota na zapiekanki z Kazimierza przyszła nam. Cóż, na zapiekanki jeszcze trochę poczekamy, ale wcześniej biba cieszyńska czeka nas. Tecktonik obiecał na nią przybyć. Wielkie słowa! Kiedy Tecktonik coś obiecuje, a nie mówi, że się postara (czyt. nie zrobi tego) to jest dzień, który trzeba odnotować w kronikach. Odnotowałem. Więcej, mam to na piśmie. Jego deklarację. Zobaczymy co z tego wyniknie. Edycja też się odezwała. Pakiet optymistyczny dla znajomych uruchomiłem i mam nadzieję, że choć trochę pomogłem. Pod koniec zresztą to była rozmowa, która doprowadzała mnie do śmiechu i to wyznanie o niewykorzystanej szansie. Edycja, Edycja, ech Edycja.     

Jeśli coś mówię, jestem zwolennikiem tego i tamtego i komuś mówię to i tamto, to sam powinienem postępować tak samo, to znaczy postępować tak jak mówię. Ostatnio chyba o tej zasadzie zapomniałem. Poprawiam się.

Zamykam powoli dwa tysiące ósmy. Z optymizmem patrze w dwa tysiące dziewiąty. Kiedy to dwa tysiące szósty był gorszy od dwa tysiące piątego; dwa tysiące siódmy od dwa tysiące szóstego, a dwa tysiące ósmy od dwa tysiące siódmego, to nie ma opcji żeby zbliżający się dwa tysiące dziewiąty w końcu był tym przełomowym!

Czasem warto powiedzieć pewne słowa. Dobrze, że zostały powiedziane.

Wszystkiego dobrego! Wszystkim!


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3958149,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

___

poniedziałek, 01 grudnia 2008 22:24
Od godziny mam Dzień Smutasa.
Smutam się i smutam. Ot, tak!
phoeb - gospodarz klasy smutasów.
Kasia Nosowka - gospodyni klasy smutasów.

A PIN jakoś smętnie, acz ciekawie gdzieś w przestrzeni sobie gra.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3952574,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

piątek, 18 maja 2012

Licznik odwiedzin:  10 849 (wersja testowa)

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 13.11.2008 1:14:13
  • autor: Mateusz
  • treść: Hej! Link dosta³...
swiatphoeb@wp.pl - napisz a może dowiesz się więcej

Lubię to